Dużo długich, lecz nie stromych podjazdów. Przyjemne zjazdy. Pogoda niestety znowu zawaliła nasze plany. I z niedzielnej wyprawy zrobił się niedzielny wypadzik na spalenie obiadku. (foty później wrzucę w komentarzu)
Diabelski kamień:D Mokro, wietrznie, zimno + błoto niedokładna mapa:D Po wyczerpującej 1,5 godzina ciągłych podjazdów dojechaliśmy na miejsce:) Gdyby nie miła pani pewnie byśmy do teraz szukali jeszcze trasy:) Głownie szosa ale udało nam sie także zaliczyć kilka kilometrów w lesie:) (Na forum wrzuce link do fotek później)
Korzystając z ładnej pogody wybrałem się z dwoma kumplami na rowerek. Początkowo miała to być tylko jazda szosą. Jednak jako, że nie chciało nam sie wracać do domu postanowiliśmy wjechać w las. Trasa obwita w ciężkie podjazdy (szczególnie w terenie) jak i wymagające techniki zjazdy:)
Lębork--->Sokołówka----.Lubowidz--->Rozłazino---->Lębork 44km 2h15min średnia 20,5km/h 35km w terenie. bez wietrzenie. Około 7 stopni.
Trasa dosyć trudna. Pierwszy odcinek prowadził do najwyższego wzniesienia w okolicy. (149m.n.p.m) KIlka trudnych podjazdów. Następnie lasem do wioski Lubowidz położonej nad jeziorem o tej samej nazwie. Następnie nieczynną linią kolejową do mostu w Rozłazinie. Potem z wioski lasem do miasta. Zdjęcia dodam niebawem jakieś Średnia prędkość mała, ale było dużo wymagających podjazdów, a na dodatek ja wracam po dość długiej przerwie spowodowanej urazem stawu skokowego
Świeżo po chorobie. Ubrałem sie ciepło. Bardzo ciepło. I wyruszyłem w pobliski las. Szczęście że jeszcze śniegu nie ma. Ilość km nie imponująca. Ale zawsze ;]